Reprezentacja Polski przywozi z Bukaresztu 1 medal… brązowy - Marzeny Karpińskiej, dwa IV miejsca (Joanna Łochowska, Grzegorz Kleszcz), cztery V (Marieta Gotfryd, Ewa Mizdal, Piotr Chruściewicz, Robert Dołęga) i jedno VI (Adrian Zieliński). Można powiedzieć, że jesteśmy w czołówce Europy… co zdają się potwierdzać IV lokaty naszych ekip w klasyfikacji drużynowej kobiet i mężczyzn. Do Bukaresztu pojechało ogółem 15 zawodniczek i zawodników, w tym aż 7 debiutantów. W tej sytuacji, nasz dorobek należałoby uznać za przyzwoity, choć w rzeczywistości nie był to jednak porywający występ "biało-czerwonych". Sezon poolimpijski, zdecydowana większość ekip przysłała do stolicy Rumunii „drugie” zespoły, co spowodowało, że wśród medalistów ME znalazły się takie potęgi jak Belgia, Włochy czy też Cypr. Nieobecność „wielkich” wykorzystały też z powodzeniem Niemcy, Azerbejdżan i Ukraina. Wśród mężczyzn, poziom mistrzostw był zdecydowanie niższy niż przed rokiem. dość powiedzieć, że np. w kat.77 złoty medal dawał wynik słabszy aż o 18 kg niż w 2008r, w 56 kg o 17, w +105 kg o 14, w 69 kg o 10, w 62 kg o 9, w 85 kg o 8 i w 94 kg o 7. Jedynie w kat.105 kg trzeba było podnieść o 1 kg więcej niż w Lignano Sabbiadoro (ITA). Wśród kobiet sytuacja zgoła odwrotna, w 6 na 7 kategorii wagowych by sięgnąć po złoto trzeba było podnieść więcej lub tyle samo co przed rokiem, w 69 kg o 13 kg, w 58 kg o 4, w +75 kg o 3, w 63 i 75 kg o 1, w 48 kg – 0 i… jedynie w 53 kg odnotowano spadek o 5 kg. Występ Polaków mógł być zdecydowanie bardziej okazały a po medale mogli również z powodzeniem sięgnąć: Joanna Łochowska (53), Adrian Zieliński (85) i Grzegorz Kleszcz (+105 kg). Sabina Bagińska (+75 kg) zajęłaby z pewnością wyższe miejsce, gdyby nie start w słabszej grupie „B” i… nieoczekiwany pomiar szerokości pasa przez jednego z sędziów na 30 sekund przed końcem jednego z podejść w podrzucie na 130 kg. Niestety, naszym reprezentantom zawsze brakowało tego jednego jedynego podejścia, które gdzieś wcześniej, po drodze nieszczęśliwie „palili”. Ale cóż, może za rok… kiedy nasi „debiutanci” okrzepną już w seniorskich szeregach, zaczną powoli piąć się w górę. Duże słowa uznania dla Ewy Mizdal (63) i Piotra Chruściewicza (77), „swoje” zrobili też Marieta Gotfryd (63) i Robert Dołęga (105). O miejsce w reprezentacji muszą nadal solidnie walczyć: Maciej Przepiórkiewicz (56), Damian Wiśniewski (62) i Damian Kuczyński (69). Bukareszcie było średnio, może zatem za rok, w Mińsku będzie już dużo lepiej ?